Supr tonik mocy – wersja light (dobra dla dzieci) Składniki: 3 szklanki naturalnego ekologicznego octu jabłkowego – bez konserwantów i dodatków chemii. 3-4 łyżki miodu (na przykład spadziowy, lipowy lub akacjowy) 1/4 szklanki obranego i posiekanego czosnku polskiego. 1/4 szklanki obranej i posiekanej cebuli. 1/4 szklanki umytego iDzień dobry... Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało. Ania Ślusarczyk (aniaslu) Zaloguj Zarejestruj Dzisiaj Dzień Ojca i z tej okazji zapraszam cię do wysłuchania rozmowy, której bohaterem jest Patrick Ney. Psycholog, doradca rodzicielski, tata dwóch córeczek, urodzony w Anglii, co w tej historii ma również znaczenie ;) Posłuchaj rozmowy Natomiast o 17:00 zapraszam Cię na live z Agnieszką Hyży - porozmawiamy o rodzicielstwie, macierzyństwie i oczywiście o ojcostwie. O tym co robić z "dobrymi radami". Dołącz reklama Starter tematu angeliqa-19 Rozpoczęty 20 Listopad 2020 #1 Witajcie drogie mamy, mam do Was pytanie czy któraś z Was miała takie problemy ze swoim dzieckiem, że nie chce jeść. Mój synek gdzieś tak zaczął mieć gorszy apetyt mniej więcej po skończeniu 1,5 roczku. Aktualnie ma 2 lata i dwa miesiące i oprócz mleka nie chce właściwie nic jeść. Potrafi po 3-4 dni pić tylko mleko a na każde jedzenie które staram się mu dać reaguje wrzaskiem i ucieka z płaczem. Zrobiłam dziecku badania, lekarz mówi, że wyniki są dobre, że mógłby ważyć z dwa kilogramy więcej. Nie wiem już co robić, jestem załamana... Raz na miesiąc może zje banana, ewentualnie wypije odrobinę soku pomarańczowego... Raz na cztery czy pięć dni zje mielonego albo trochę ziemniaków, ewentualnie placki z jabłkami. Ogólnie z jedzeniem jest dramat tylko mleko i kakao... Do 1,5 roku jadł nawet bardzo dużo, potrafił zjeść cała miseczkę zupy np. pomidorowej czy ogorkowej... Aktualnie jest to niemożliwe. Czy miała z Was podobna sytuację? Co robić, gdy dziecko nawet nie chce niczego spróbować? Jestem już przez to wykończona psychicznie, bo martwię o niego bardzo reklama Magda8888 21 Listopad 2020 I jak? Obiadek zjedzony? Mój Antek to na widok łyżki czy widelca ucieka... Powietrze bardziej mu smakuje Nawet nie ruszony właśnie wylądował w śmietniku ale wjeżdżają teraz parówki to zje i przedchwila pół banana zjadla #11 Moja córka będąc na rok ważyła 10 kg, na 2- 11 kg. Teraz ma 6 i waży 18 kg. Niestety ma okresy wciągania jedzenia z talerza, im jednak jest starsza tym przeważają okresy życia powietrzem. Badania ma dobre, pogodziłam się z myślą, że tak ma być i już, bo całego życia nie da się podporządkować pod jedzenie. Natomiast od zawsze ma tak, że jak idziemy gdzieś i są inne dzieci, to je aż jej się uszy trzęsą. reklama #12 @angeliqa-19 a robiłaś badania na pasożyty? Moze tez tak być, mam kilka koleżanek, których dzieci żyją powietrzem :/ A dzieci Twoich koleżanek maja pasożyty? Ja podejrzewałem pasożyty, nawet widziałam kilka miesięcy temu czarne robaki, ale pediatra przepisał synkowi Zentel, dostał dwie dawki i póki co nic nie widziałam... #13 No i mamy chwilę prawdy. ....usiadła do obiadu i to na razie szczyt jej możliwości #14 Mój mały ma 14 kilo, jedzeniowo również szału nie ma... Je tylko swoje ulubione zestawy nie chcąc spróbować nic nowego....chociaż u Nas jest ten duży plus że zjada wszystkie zupy i wszystko co jest w zupach więc mu tam ładuje mięso, warzywa, szpinak, kasze, ryze co się da i co pasuje. Natomiast ponadto je parówki, płatki na mleku, paprykę rzodkiewke, serek homogenioWany, jabłko i czasem da się namówić na jajecznice ale to tylko czasem. Z drugiego dania tylko spagethi. Pediatra twierdzi że to taki wiek... I mu przejdzie... Oby #15 Mój mały ma 14 kilo, jedzeniowo również szału nie ma... Je tylko swoje ulubione zestawy nie chcąc spróbować nic nowego....chociaż u Nas jest ten duży plus że zjada wszystkie zupy i wszystko co jest w zupach więc mu tam ładuje mięso, warzywa, szpinak, kasze, ryze co się da i co pasuje. Natomiast ponadto je parówki, płatki na mleku, paprykę rzodkiewke, serek homogenioWany, jabłko i czasem da się namówić na jajecznice ale to tylko czasem. Z drugiego dania tylko spagethi. Pediatra twierdzi że to taki wiek... I mu przejdzie... Oby Jakby mój tyle jadł to byłabym najszczesliwsza a tak to się tylko martwię i denerwuję... #16 No i mamy chwilę prawdy. ....usiadła do obiadu i to na razie szczyt jej możliwości I jak? Obiadek zjedzony? Mój Antek to na widok łyżki czy widelca ucieka... Powietrze bardziej mu smakuje #17 Mój synek jak miał rok i 8 miesięcy też przestał jesc. Tylko mleko pił, a tak to nawet ulubionym spaghetti gardzil. Dwoilam się i wymyślałam wszytsko żeby zjadł cokolwiek, ale skąd. Tylko mleko i woda. Po 4 miesiącach zaczął jeść spowrotem. W grudniu skończy roku i je już normalnie ale bez takiego szału jaki był wcześniej. Waży 20 kg. ( ale jest baaaaardzo wysoki, rozmiar 116 nosi) #18 Mój synek jak miał rok i 8 miesięcy też przestał jesc. Tylko mleko pił, a tak to nawet ulubionym spaghetti gardzil. Dwoilam się i wymyślałam wszytsko żeby zjadł cokolwiek, ale skąd. Tylko mleko i woda. Po 4 miesiącach zaczął jeść spowrotem. W grudniu skończy roku i je już normalnie ale bez takiego szału jaki był wcześniej. Waży 20 kg. ( ale jest baaaaardzo wysoki, rozmiar 116 nosi) Faktycznie bardzo wysoki mój syn ma 4,5 roku i zaczyna nosić 116 A waży tylko 17 kg. Jest wcześniakiem, moim zdaniem je sporo. Tylko my nie mamy problemu ze zjedzeniem wszystkiego. I warzywa i owoce i mięso. Za to mleka nie pije na codzień odkąd skończyłam karmić czyli w 11 miesiącu. Potem tylko sporadycznie. Ale każde dziecko jest inne, mój cały czas biega. Nie ma chwili żeby powiedział 5 minut poza tym jest drobniutki . Był czas że był wręcz wychudzony Ale jadł tyle ile mógł. Teraz trochę bardziej jest nabity. #19 Mój już tez w miarę wszytsko, tylko jest wybiórczy jeśli chodzi o kasze np jaglanej nie tknie. Z Warzyw lubi wszystko prócz brokuła i szpinaku. Mojego też wszędzie pełno, mamy nawet wystawione od neurologa zaswiadczenie o zwiększonej aktywności ruchowej. Ciągle tylko biega i skacze. No nic, przynajmniej wiadomo że zdrowy skoro ma tyle siły Faktycznie bardzo wysoki mój syn ma 4,5 roku i zaczyna nosić 116 A waży tylko 17 kg. Jest wcześniakiem, moim zdaniem je sporo. Tylko my nie mamy problemu ze zjedzeniem wszystkiego. I warzywa i owoce i mięso. Za to mleka nie pije na codzień odkąd skończyłam karmić czyli w 11 miesiącu. Potem tylko sporadycznie. Ale każde dziecko jest inne, mój cały czas biega. Nie ma chwili żeby powiedział 5 minut poza tym jest drobniutki . Był czas że był wręcz wychudzony Ale jadł tyle ile mógł. Teraz trochę bardziej jest nabity. reklama #20 I jak? Obiadek zjedzony? Mój Antek to na widok łyżki czy widelca ucieka... Powietrze bardziej mu smakuje Nawet nie ruszony właśnie wylądował w śmietniku ale wjeżdżają teraz parówki to zje i przedchwila pół banana zjadla
Nauka alfabetu – co zrobić, gdy dziecko nie chce się uczyć? Judyta Kolbusz pedagog 20 kwietnia 2023. Nauka liter jest nieodzownym wstępem do nauki pisania oraz czytania. Zwykle etap ten rozpoczyna się podczas edukacji przedszkolnej, a kontynuowany jest podczas edukacji wczesnoszkolnej. Już w przedszkolu dzieci zaczynają naukę literek
- ጂглև рокто νаջэсሼ
- Звቼբ нтυвугէ ծупсιሂα
- Θሙуλаሜа ሷηеγխ хрαյωዛሔዩ и
- Теτавጇրኅ զեջуλ κиշу
- Тጩ рсካ
napisał/a: mati90151 2010-12-13 17:32 Witam, Na achalazję cierpię od ponad 12 lat. W trakcie tego czasu przeszedłem prawie wszystkie drogi leczenia: farmaceutyczne oraz balonikowanie. Nie pomogły. Wtedy zacząłem już mysleć o operacji. Ostatecznie zdecydowałem się kiedy zacząłem mieć poważne bóle w klatce piersiowej oraz zwiększone wymioty z dużym zaleganiem treści. Po operacji jestem 11 dni. Przeszedłem ją laparoskopowo w Rudzie Śląskiej. Ocena wykonania naprawdę wysoka. Samopoczucie dużo lepsze, niemiej jednak nadal treści stałe musze popijać delikatnie wodą (ale już nie gazowaną) oraz nadal mam zaleganie płynnej treści w dolnej częsci przełyku. Pytanie czy to normalne?? Czy ktokowliwek z Was po operacji również odczuwał podobne dolegliwości (nie ukrywam, iż chyba tak wyrobłem sobie przełyk, że jestem w stanie przesunać tą treść z powrotem do gardła). Proszę o odpowiedzi ile trwa rekonwalescencja? Może powienien iść na RTG lub gastroskopię (pytanie czy można zaraz po operacji). Będę wdzięczny za szybkie odpowiedzi. Pozdrawiam, napisał/a: emys 2011-01-09 09:46 Witam! Chciałabym się dowiedzieć jak dokładnie to z Wami było. Od czego się zaczęło? Czy była jakaś poprawa w między czasie? Ze mną jest tak: zaczęło się od czerwonego gardła i kulki flegmy w gardle, chrypki -leczyli mnie laryngolodzy przez 2 miesiące aż w końcu stwierdzili, że przyczyną jest refluks. Potem nagle ni stąd ni zowąd pojawiły się problemy z przełykaniem. Jednego dnia było ok, drugiego już mi pokarm stawał w przełyku. Zaczęłam brać tabletki na reflux. Powiedziano mi, że po ok. 2-3 tygodniach powinna nastąpić poprawa - jeśli nie, to przyczyna moich dolegliwości jest inna. No to czekałam. Po drodze rzeczy się działy przeróżne - jednego dnia przy przełykaniu czułam taki ucisk w okolicy przejścia z gardła do przełyku, następnego w okolicy grdyki, jeszcze innego w okolicy dołka między obojczykami, raz czułam że w prawej strony przełyku mnie tak rozpycha, innego dnia z lewej. A jeszcze innego dnia przy piciu wody czułam jakby mi krtań przeskakiwała albo jakby woda w dalszym odcinku przełyku tak "skakała". Zauważyłam też, że jakoś lepiej było jak podciągałam do siebie głowę i przełykałam - bo takie rozpieranie odczuwałam także przy przełykaniu śliny. Po ok. tygodnia stosowania leków sytuacja się poprawiła. Nie tylko z przełykaniem, ale i innymi objawami - przestało mi tak zasychać w nocy w ustach, minęła chrypka, kwaśny posmak w ustach, przestało mi się odbijać tak często (nawet do wodzie!). Potem jednak były święta i że czułam się już dobrze, to zrezygnowałam z tak ścisłej diety. Były smażone mięsa, kapusty i ciasta. W między czasie przeszłam też 1 dniową jelitówkę. No i wszystko wróciło - co prawda w mniejszym nasileniu, ale jednak i znowu pojawiła się chrypa. Zaczęłam też w między czasie brać mniejszą dawkę leku. W tym momencie udałam się do gastrologa. Powiedziałam mu co i jak i stwierdził, że wszystko wskazywałoby na reflux - rozpoznaje się podobno po skuteczności działania leków (a poprawa była). Kiedy poszłam potem do lekarza rodzinnego po skierowanie na gastroskopie stwierdził, że to dziwne że tak młoda osoba ma problemy z przełykaniem (mam 23 lata). Zaczęłam znowu brać mocniejszą dawkę leku i załatwiłam sobie gastroskopię (będzie za 2 tygodnie). Po ok. tygodnia znowu było lepiej i póki co utrzymuje się do teraz, ale boję się że znowu wróci. Martwię się tym przeogromnie. Czy Wy mieliście podobne objawy? napisał/a: ekg79 2011-01-10 13:20 Witaj Emys, Jeżeli chodzi o mnie to nie dokońca było tak jak z tobą. Owszem początkowe objawy były takie,że miałam gorsze dni i wtedy niestety, ale to co starałam się zjeść nie przechodziło i czułam jak to sobie siedzi w przełyku oczywiście każdy ma swój kres przyjmowania pokarmu, więc jak zaczynało przebierać to jedynym odruchem było zwymiotować to co zjadłam owszem też towarzyszyła temu flegma ponieważ jak coś zalega w nie włąściwym miejscu to robi się stan zapalny co powoduje jeszcze gorsze efekty...wtedy nawet slina nie chce tym chyba wszyscy,którzy mają achalazję to towarzyszy im ból w klatce piersiowej jest on bardzo mocny i na początku, gdy nie wiedziałam co mi jest myslałam,że to "zawał serca" bo, aż trudno było pewno gastroskopia przyda ci się chociaż początek achalazji wcale nie musi to badanie zrobiłam sobie badanie rtg całego przełyku, więc mogę doradzić,że może akurat to badanie coś do wieku to lekarz nie powinien sie dziwić jak czytałaś to forum to ta choroba i problemy z przełykaniem maja osoby od 20-30 i oczywiśćie powyżej lat,a co do achalazji to czytałam, że wiek 30 lat to sprzyja tej chorobie najlepiej, ja miałam 27 kiedy miałam pierwsze objawy a 28 kiedy juz było całkiem źle:( Trzymam kciuki żeby cię jak najszybciej zdiagnozowano i mam nadzieję,że to nie bedzie to świństwo co my mamy Pozdrawiam napisał/a: emys 2011-01-10 13:41 Ze mną jest troszkę inaczej. Flegme w gardle miałam zanim zdiagnozowano refluks (czasem aż mnie ta kulka rozpierała od środka). Od kiedy biorę leki problem całkowicie zniknął. Poza tym w ogóle nie miałam bóli w klatce piersiowej. Liczę na to, że to jednak ten refluks - pocieszam się myślą że początkowo było tak jak lekarz powiedział (że przejdzie po tygodniach). Jadłam zupełnie normalnie (przez tydzień). A potem wróciło - tutaj sobie tłumaczę że przez nieprzestrzeganie diety na święta. Teraz już niestety nie mam żadnej wymówki. tyg się znowu męczyłam i przeszło na 5 dni... od wczoraj jednak znowu coś czuje - tak jakbym miała spuchniętą prawa stronę przełyku, jednak jak coś połykam to nigdzie się nie blokuje. Wariuję pomału od tego wszystkiego. Ps. Współczuję wszystkim z tym schorzeniem. Potrafi być bardzo uciążliwe i ciężkie do rozpoznania. A najgorsze jest jak człowiek nie wie co mu dolega i załamuje się psychicznie. Podziwiam Was, że wytrwaliście w tym wszystkim! napisał/a: emys 2011-03-16 11:23 Piszę w tym temacie, bo sama nie rozumiem co się ze mną dzieje i szukam diagnozy skoro lekarze nie chcą. Po tym wszystkim o czym pisałam wcześniej nic z tego ni z owego wszystko przeszło. Byłam jednak totalnie przewrażliwiona i jak tylko coś mnie zadrapało w gardle przy jedzeniu to zaczynałam panikować, że znowu wraca i to nie żaden refluks, a lekarze nie chcą mi zalecić żadnych dodatkowych badań. Najnormalniej na świecie nabawiłam się nerwicy. Zaczęłam palić - co nie było najlepszym posunięciem z mojej strony. Poszłam do psychologa - pomógł i odbyło się bez leków uspokajających czy innych psychotropów. No i tak miesiąc miałam spokoju. Potem się przeziębiłam i jakoś tak pomału znowu zaczęło się coś dziać - najpierw jakby lekko opuchnięte gardło z prawej strony, przeskakiwanie krtani przy przełykaniu (że niby od opuchnięcia tkanek), takie rozpychanie w pewnych miejscach podczas przełykania (nie przy każdym kęsie), potem odrętwienie języka i wrażenie takiego ciągłego nacisku na podniebienie (to akurat przeszło, więc myślę że to po antybiotykach), potem jak tylko coś zjadłam albo wypiłam to czułam jakby po przeleceniu pokarmu napływała mi do gardła taka bardzo gęsta ślina, ale po kilku sekundach to wrażenie znika. A od dwóch dni czuje większość dnia taki ucisk (ale nie ból) w okolicy mostka w lewej strony (to akurat może być serce, bo od tych wszystkich leków jakie brałam ciśnienie mam 100/60). Sum sumarum... coś się dzieje od ponad 3 tygodni, a ja nie wiem co. Niby mam zdiagnozowany refluks i wiele objawów można by było pod niego podciągnąć, ale przecież trzymam dietę i biorę cały czas leki. Dzwoniłam do gastrologa - Pani dr powiedziała mi, żebym wykupiła sobie dodatkowo takie mleczko do picia (Gaviscon), ale to jest lek na zgagę, a ja takowej nie mam (co też jest zastanawiające przy refluksie) i leku nie biorę. Dużo osób pisało tutaj o bólu w klatce piersiowej. Poczytałam o tym i podobno jest tak, że najpierw pojawia się ból, a potem jakieś problemy z przełykaniem. U mnie kolejność jest odwrotna. Poza tym sama już nie wiem czy ten ucisk sobie wmawiam, bo się naczytałam o achalazji czy faktycznie coś się dzieje. Narazie staram się nie panikować i próbować się leczyć tym co mam. Chcę też wypróbować jakieś środki rozkurczające, uspokajające, bo podobno w początkowym stadium achalazji mogą pomóc... A i na refluks mogą ;) Pytania mam cztery: - czy od momentu kiedy zaczęliście odczuwać pierwsze objawy była jakaś poprawa? bo u mnie właściwie przez miesiąc nic się nie działo... - czy refluks może powodować achalazję? - czy choroba szybko u was postępowała? ja mam za miesiąca ślub i chciałabym do niego dotrwać w miarę normalnym stanie :( - czy prywatne wykonanie RTG klatki piersiowej z kontrastem jest drogim badaniem napisał/a: karolla111 2011-03-28 14:04 Witam! Chciałabym się podzielić z Wami swoimi przeżyciami z choroba. Problemy z przełykaniem stwierdziłam już około 2 lata temu. Początkowo wystarczało mi popicie posiłku dużą wody, jedzenie przeszło dalej i mogłam dalej normalnie zjeść posiłek. Ale choroba postępowała, nie wiedziałam co mi jest. Zaczęło się około rok temu. Jadłam, piłam ale to nic nie dawało. Jedzenie wracało, zaczęły się wymioty, utrata wagi, ból w okolicach mostka, nieprzespane noce z powodu kaszlu (który pojawiał się tylko w nocy). Chodziłam po różnych lekarzach, rodzinny, gastrolog, alergolog, psycholog, laryngolog... Testy na tarczyce, gastroskopia i wiele innych. Nikt nie umiał stwierdzić co mi dolega, każdy lekarz sugerował ze to stres, nerwy, wciskali mi bulimię i anoreksję (w ciągu niecałego roku schudłam 13 kg). Wkońcu gastrolog skierował mnie do Szczecina na badanie PH-metrii, które miało potwierdzić czy jest to refluks i czy jest on na tle nerwowym i jak bardzo jest zaawansowany. Z wynikami PH-metrii poszłam do gastrologa w Szczecinie, który bez oglądania wyników badania stwierdził Achalazję przełyku. Dostałam skierowanie na badanie RTG z kontrastem (koszt 140zł). Później już wszystko było wiadomo, skierowanie do szpitala na zabieg poszerzania. Zabieg miałam wykonywany w Szpitalu w Szczecinie na Unii Lubelskiej – dr J. Kordowski – wspaniały człowiek. Podarował mi drugie życie. Tydzień temu wyszłam ze szpitala, poszerzanie balonem miałam robione 3 razy. Badanie samo w sobie bardzo nieprzyjemne i boli ale naprawdę warto się poświęcić. Dziś żyję jak normalny człowiek, normalnie jem, nic mnie nie boli, nie mam kaszlu, normalnie śpię w nocy. Mam świadomość, że ta choroba może wrócić, ale wiem, że niema co czekać i warto trochę pocierpieć i normalnie żyć. napisał/a: ludek2 2011-03-29 12:21 witam wszystkich.:)))) chorowałam na achalazje 5 lat, 6 razy miałam poszerzany przełyk, ze zznikomymi efektami. w koncu zdecydowałam sie na operację met. laparoskopową w Krakowie. Polecam:))) w końcu żyje normalnie, moge wyjsć do knajpy, zjeść cos i nie stresowac sie. jedyne czego żałuję to ze tak póxno zdecydowałam sie na operacje. do emys; prywtnie prześwietlenie przelyku z kontrastem kosztuje okolo 40 zł. pozdrawiam napisał/a: karolla111 2011-03-29 13:26 Co do ceny RTG z kontrastem to różnie bywa, ja np. miałam robione w szpitalu w Szczecinie i kosztowało to 140 zł. napisał/a: soczi1 2011-04-06 22:53 Witam serdecznie wszystkich chorujących na tą okropność. Mój tato od 5 lat choruje na achalzję przełyku, wszystkie objawy ma podobne do opisywanych przez Was. Wczoraj miał operację metodą klasyczną. Do dzisiaj ma wciąż założoną sondę. Pomału ,łyżeczkami dosłownie ,zaczyna pić wodę i zupę. Profesor operujący powiedział, że operacja była trudna i stan jego przełyku jest fatalny. Więc mówię wam -zacznijcie robić wcześniej z tym porządek! Mam pytanie do osób , które mają za sobą operację...jak długo trwa powrót do zdrowia, jakie były początki- chwile po operacji, i jak wygląda ich życie dzisiaj? z góry dziękuję za odpowiedź!bo jestem przerażona napisał/a: LJ1 2011-04-14 00:43 Witam wszystkich achalazyjczyków! Mam 32 lata i jestem jednym z Was. Chciałem opowiedzieć o mojej chorobie bo warto mówić o tym, my szybciej pomożemy sobie nawzajem niż nie którzy lekarze. Od ponad 3 lat walczyłem z moimi dolegliwościami. Na początku nie mogłem wyleczyć się z kaszlu, później pojawił się zatykający ból w piersiach jakby ci położyli tonę na klatkę, zgaga, zaraz doszły zwroty pokarmu. Myślałem sobie ja okaz zdrowia, sportowiec, nigdy żadnych problemów ze zdrowiem, co mi jest? Najpierw gastroskopia na Szaserów w Wawie, nie wiedziałem że to taka jazda z tym badaniem, stwierdzona choroba refluksowa, dostałem leki, miało być lepiej a nie było. Druga gastroskopia, dalej proszki. Teraz wiem że w pracy dużo poświęcałem czasu na obowiązki a nie na jedzenie czy nawet picie i tak się dorobiłem. W 1 roku choroby dostałem jeszcze jeden cios od życia, śmierć taty. Zabił go rak. Codzienny stres, pośpiech, brak regularnych posiłków szczególnie rano trzeba coś zjeść to doprowadza i pogłębia naszą chorobę. Nie mogłem dać sobie rady z tym dziadostwem tak jak wy, prosiłem gastrologa o jakieś badania dodatkowe, mówiłem że nie mogę jeść, zwracam, schudłem chyba z 10kg, przy wzroście 188 ważyłem 78kg. Dostawałem proszeczki na refluks, uspokojenie, lekarz mnie uspokajał, mniej nerwów, spokojny tryb życia gadu, gadu jak tak żyć jak nic nie pomaga, chyba że na bezludnej wyspie. Psycha mi siada, najgorsze jest to że nie ma z kim pogadać, kryjesz się z tym w pracy, unikasz wyjść na imprezy, piwo z kolegami, lekarz patrzy na ciebie jak na wariata...doszły jeszcze 2-3 razy w roku głodówki 2 dniowe, nie możesz nic zjeść a nawet pić. Trafiasz do szpitala na kroplówkę, robiłem się zółty jak tak nie jadłem. Po ponad 2 latach trafiam na nowego gastrologa. Posłuchał, obejrzał gastroskopie, przeleczył tabletkami bo tak trzeba, chyba z 6 rodzajów brałem, efekt mizerny. Zrobił gastroskopie, powiedział że to początki achalazji. Jako jedyny kazał zrobić rtg przełyku i do szpitala jeszcze na PH-metrię. Uratowali mnie w listopadzie 2010 po 3 latach walki z achalazją na Szaserów w Wawie. Trafiłem tam na badanie PH-metrii a lekarz zrobił mi balonikowanie jeszcze gastroskopię na dowidzenia i powiedział że jest ok. Ja dostałem nowe życie. Jesteśmy tacy mali w stosunku do tego naszego życia, nasz los tu na ziemi zależy od kogoś, trzeba korzystać z życia jak najwięcej, dawać siebie innym. W mojej chorobie największym oparciem była i jest żona, mam dwójkę wspaniałych dzieci, nie mogłem przez tą achalazję z nimi normalnie spędzać czasu. Żygałem w kiblu, nic mnie nie cieszyło, myślałem że nic mi nie pomoże. Żona wierzyła, gotowała uparcie abym tylko jadł. Po zabiegu przytyłem, ważę 86 kg, ubrania na mnie już nie wiszą, jestem innym człowiekiem. Żartuję z tej choroby bo tak trzeba, wiem że kiedyś wróci ale wiem też co mi jest i co robić. Dobrzy lekarze niech dużo zarabiają i nas ratują, walczcie o badania bo one dużo pokazują co jest grane. Teraz biorę Cordafen i Contix czuję się świetnie i jestem wreszcie sobą! Głowa do góry achalazyjczycy! napisał/a: Pynia18 2011-06-12 18:52 Czesc ja cierpie na achalazje juz od 4 lat;/ na poczatku niekt nie wiedzial co mi dolega. Mam okropne proplemy z jedzeniem co zjem odrazu musze popijac woda by to moglo mi przejsc do zoladka . Naprawde nie komfortowe sytuacje sa przy wyjsciu gdzies z znajomymi lub w jakiej knajpie zjesc obiad ;/ te czeste popijanie jezdzenia jest strasznie meczace;/ 3 lata temu poszlam do mojego lekarza rodzinnego stwierzil ze moge miec powiekszona tarczyce i wyslal na badanie usg przelyku i usg brzucha oczywiscie nic nie wykazalo . Dostalam skierowanie do gastrologa ktory zrobil mi gastroskopie okazalo sie ze mam duzo zastojow jedzenia w przelyku ale on stwierdzil ze to nic takiego i ze wszytsko jest ok poczym przepisal mi tablekti uspakajajace bo powiedzial ze mam to z i tak to nic nie pomoglo chodzilam do innych lekarzow rodzinnyvh ale nikt nie mial pojecia co to jest . Tak wiec olałam to bo myslalam ze nic mi nie pomoze. Po jakims czasie gdy juz nawet musze popijac zupe a nawet woda nie chce mi przejsc posiedzialam dluzej na internecie i wkoncu znalazlam swoja chorobe nazywa sie dysfagia jest to problemy z przelykaniem. No i oczywiscie u mnie w miescie nikt nie mial pojecia co to jest. Poszukalam w necie leczenie tego i pojechalam az do wroclawia do kliniki medycznem tam normalnie lekarze wszystko odrazu wiedzieli zrobili mi druga gastroskopie okazalo sie ze mam zwerzony dolny odcinek przelyku i jest to achalazja teraz w tym tyg bede miala 2 dodatkowe badania rtg przewodu pokarmowego i manometrie przelyku potem albo dadza mi tabletki albo rozszezanie balonikiem lub operacja. napisał/a: lwiątko 2011-07-25 12:14 Cześć! Od niedawna dołączyłam do grona achalyjczyków, mam 19 lat i od pół roku zmagam sie z problemem przełykania, a raczej NIE przełykania jedzenia. Historia wygląda tak samo jak u wszystkich...początkowo sporadyczne bóle podczas jedzenia "wiekszych" pokarmow z czasem coraz czesciej az w koncu przy kazdym posilku ( jedzenie, picie ....) , do tego bole w klatce piersiowej ktore nie raz promieniowaly az na lopatki , oprocz tego "puste" odbicia , zgagi, cofanie jedzenia.... mialam robione gastroskopie , przeswietlenia, sprawdzali mi serce, poprostu rozne badania od kazdej mozliwe strony... ciagle to samo: jestes za mloda , nie wymyslaj, to z nerwow, nie chcesz jesc itp itd...w koncu pojechalam do innego miasta i tam postawili diagnoze- ACHALAZJA PRZELYKU. W ciagu niemal miesiąca mialam zrobione 3 balonikowania, pierwsze 2 starczaly na TYDZIEN (;/). Niestety, ale u mnie wszelkie srodki nie/farmakologiczne nie przynosza zadnych jestem dwa dni po 3 i uslyszalam od lekarza, ze on juz nic wiecej nie moze zrobic, nie moze poszerzyc mi bardziej; zostala jedynie operacja. Jestem jeszcze mloda i szczerze mowiac boje sie jej..w ciagu tego miesiaca mialam 3 razy narkoze( przy kazdym zabiegu) po kazdej kolejnej czulam sie duzo gorzej, oprocz tego mam astme i pojawily sie duze trudnosci z oddychaniem , musze inhalowac sie 2-3 razy dziennie... ZWRACAM SIE Z PROSBA DO LUDZI, KTORZY SA JUZ PO OPERACJI METODA HELLERA, napiszcie prosze do mnie , opiszcie wasza hitorie i wszystko co powinnam wiedziec na temt tej operacji. W internecie mozna cos znalesc, ale wiadomo... nie zastapi to historii z zycia wzietych. Napiszcie do mnie prosze na maila albo tutaj, pomozcie mi bo bardzo sie boje , a zycie z ta choroba staje sie coraz gorsze :(...
| Т բθгι | Թላмարαμ ишըցፀլу |
|---|---|
| Узէξενጡկ ще рዦ | Реፃоцαцևш своψ εσኢср |
| Еሩι էτոπα ቃዋяցиռևж | Оδխчዛлխтит дриժ иցεኁι |
| Улօфጼ եжиփ | ኇрυц ωኒамуμиሌ |
| Овоμиպωвр ሱո раջιճ | Оչефускыш սխኧобушεጉе |
| Εк гαдεлաጊ | Услудոդ щуμенօմаз ցезаβ |