Folia przeciwsłoneczna – zadbaj o komfort w mieszkaniu podczas upałów Co zrobić, kiedy na dworze panuje upał i promienie słoneczne skutecznie przenikają przez okna mieszkania, przez co wewnątrz temperatura potrafi osiągać niewyobrażalne wartości? Ratunkiem wydają się zasłony. Sprawiają one jednak,że w pomieszczeniu panuje mrok, co utrudnia niekiedy wykonywanie codziennych czynności. Czy nie ma żadnego sposobu na rozwiązanie takiej sytuacji? Folia przeciwsłoneczna czyli metoda na chłodne mieszkanie latem Oczywiście, że jest! Mowa tutaj o folii przeciwsłonecznej. Tego rodzaju rozwiązanie pozwala skutecznie redukować nagrzewanie się pomieszczeń oraz zmniejszyć szkodliwe promieniowanie UV. Folia przeciwsłoneczna to również ochrona przed sąsiadami, którzy z ciekawością zaglądają przez Wasze okna. Folia dzięki swoim właściwościom utrudnia wgląd do środka przy zachowaniu pełnej widoczność na zewnątrz. Oferowana przez nas folia przeciwsłoneczna została wykonana z wysokiej jakości materiałów, jest trwała i odporna na uszkodzenia. Doskonale sprawdza się również w przypadku aplikacji na szybach samochodowych, gdzie chroni kierowcę i pasażerów przed rażącym słońcem, zapewniając komfort i bezpieczeństwo w czasie jazdy. Folia przeciwsłoneczna - chroń domowników przed promieniowaniem UV Jeżeli posiadasz małe dzieci to folia przeciwsłoneczna będzie stanowić doskonały sposób na ochronę ich przed szkodliwym promieniowaniem UV.Ochrona włosów przed słońcem - ranking: Schwarzkopf BC Sun Protect, mgiełka chroniąca przed słońcem, 150ml. Montibello Treat Naturtech, odżywka w sprayu do włosów Sun Care, 150ml. Wella Invigo Sun, spray chroniący kolor włosów przed promieniowaniem UV, 150ml. Londa Multiplay, spray do włosów i ciała, 100ml. Hej! Za oknem słoneczna i piękna pogoda kusi aby wyjść na zewnątrz. Ta złota kula emituje promienie UV, które są szkodliwe dla naszej skóry. W szczególności tej wrażliwej.. Długotrwałe przebywanie na pełnym słońcu w najlepszym wypadku może skończyć się podrażnieniami skóry, a w najgorszym mocnymi oparzeniami. Takie oparzenia mogą doprowadzić do niebezpiecznych powikłań, w tym także raka podstawnokomórkowego (carcinoma basocellulare). Jest on jednym z najczęstszych nowotworów skóry. Dla wielu z Was zapewne trudno jest sobie wyobrazić idealne lato bez dawki słońca. Istnieje jednak wiele sposobów, dzięki którym można chronić się przed słońcem, a jednocześnie nie rezygnować z żadnych letnich rozrywek, na które czeka się przecież cały rok. Postanowiłam, że robię dla Was wakacyjny niezbędnik– jak chronić naszą skórę przed słońcem. Uwaga nie będzie tylko o filtrach! Jak powstają oparzenia słoneczne? Zacznijmy od podstaw. Za działanie na skórę odpowiada promieniowanie ultrafioletowe o dwóch zakresach długości fal: UVA i UVB. Oba te zakresy są odpowiedzialne za uszkodzenie skóry. UVA – wywołuje natychmiastowe opalanie skóry. Ten zakres promieniowania UV nie powoduje powstawania rumienia. Jego fale prowadzą jednak do przedwczesnego starzenia się skóry. UVB – jest to promieniowanie uszkadzające skórę. To ono odpowiada za oparzenia słoneczne, powodując rumień a nawet pęcherze. Jest odpowiedzialne za powstawanie opalenizny, gdyż pobudza wytwarzanie nowej melaniny. Długie przebywanie na słońcu nie jest wskazane . Należy unikać szczególnie długotrwałej ekspozycji, gdyż może ona prowadzić do zmian degeneracyjnych w skórze. Powoduje to szybsze starzenie się skóry(spowolnienie procesu produkcji kolagenu), przebarwienia oraz zmiany nowotworowe(najgroźniejsza odmianą jest czerniak). Skóra niemowląt i dzieci jest bardziej delikatna i wrażliwa i tym samym jest najbardziej narażona na poparzenia słoneczne. Aby ochronić skórę przed promieniowaniem należy stosować środki hamujące oddziaływanie promieniowania UVA i UVB. oparzenie słoneczne pierwszego stopnia Jak wygląda oparzenie słoneczne pierwszego stopnia? Skóra jest zaczerwieniona, tkliwa, rozgrzana, a po kilku dniach zaczyna się łuszczyć. Są to nieprzyjemne objawy, lecz niezbyt groźne. Filtr w postaci suplementu Zwłaszcza latem warto zadbać o odpowiedni poziom beta-karotenu. Stanowi on bowiem naturalny filtr, który chroni przed słońcem, a jednocześnie dba o zdrowy i ładny wygląd skóry. Szczególnie bogata w beta-karoten jest marchewka. Najlepiej ją jeść pod każdą postacią, w tym przede wszystkim surową, w której zatrzymane są wszystkie składniki. W letnie dni polecam spożywać ją w postaci świeżo wyciśniętego soku. Oczywiście nie tylko marchewkę warto jeść, ale również: suszone morele,jarmuż,morele świeże,natka pietruszki,melon,szpinak,śliwki suszone. Jeśli nie przepadacie za taką formą spożywania beta-karotenu, to polecam korzystanie z suplementów, które zapewnią organizmowi odpowiedni poziom prowitaminy A. Skóra dzięki temu uzyskuje naturalny filtr, który przyczynia się do zmniejszenia wrażliwości skóry na promieniowanie UV. Jako farmaceuta polecam Wam beta karoten znanej, amerykańskiej marki suplementów Swanson. Kapsułka ma otoczkę żelatynową, wygodną do połknięcia. Cena za 100 kaps to Beta-karoten w kapsułkach Co to jest SPF? SPF oznacza stopień ochrony przed szkodliwymi promieniami UV. Liczba obecna przy skrócie SPF oznacza stopień, w jakim nasza skóra będzie chroniona. Wyróżniamy skalę stopniowania działania SPF: słaba (SPF 2-6), średnia (8-12), wysoka (15-25), bardzo wysoka (30-50), ultrawysoka (powyżej 50). Filtr mineralny czy chemiczny – jaka jest między nimi różnica? Chemiczny filtr przeciwsłoneczny zawiera chemikalia (takie jak awobenzon, oktinoksan i oktisalan), podczas gdy mineralny filtr przeciwsłoneczny zawiera naturalne związki lub składniki (takie jak dwutlenek tytanu i tlenek cynku). Dwutlenek tytanu i tlenek cynku to dwa najbardziej popularne składniki stosowane w filtrach przeciwsłonecznych. Fizyczne filtry przeciwsłoneczne najlepiej nadają się dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ nie wchłaniają się w skórę. Mineralny filtr zapewniają również minerały sypkie, o których wspominałam we wcześniejszym wpisie. Służą one jako kamuflaż i ochrona w jednym (klik do mojego wpisu). Chemiczny filtr przeciwsłoneczny przenika przez warstwy skóry głębiej. Zanim zacznie działać i chronić skórę, trzeba nakładać go 20 minut przed wyjściem na słońce. Często jedna substancja chemiczna nie wystarcza do ochrony skóry. I dlatego większość chemicznych środków przeciwsłonecznych jest mieszaniną różnych związków. Niestety ta chemiczna mieszanina zazwyczaj ma mojej skórze, oznaczała tłuste i bielące emulsje, które zatykały mi pory w skórze oraz podrażniały moje wrażliwe oczy. Po wielu próbach chemicznym filtrom powiedziałam stanowcze NIE! Moim typem kremu z filtrem mineralnym SPF 50 na wyjazdy, w którym jestem totalnie zakochana jest Plantea Sun Shield SPF 50. Dostałam jedynie próbkę tego naturalnego cuda, ale zamierzam go kupić w pełnowymiarowym wydaniu. Nie bieli i świetnie chroni skórę przed słońcem! Naturalne filtry w olejach zimnotłoczonych Wysoka ochrona: olej z kiełków pszenicy (20 SPF) Bardzo wysoka oraz ultrawysoka ochrona: olej z nasion marchewki (38-40 SPF)olej z pestek malin (28-50 SPF) Do tej pory moim przetestowanym wielokrotnie naturalnym filtrem przeciwsłonecznym jest olej z pestek malin. Jest to olejek stosunkowo lekki. Aplikuję go pół godziny przed ekspozycją na słońce. Przez ten czas olejek dostatecznie się wchłania w skórę, pozostawiając delikatną warstwę ochronną z lekkim efektem zdrowego ‘glow’. Bardzo mi się podoba jak wygląda na twarzy, zwłaszcza że olej jest barwy żółtawej i nasza cera po aplikacji wygląda na muśniętą słońcem. olej z pestek malin na mojej skórze Badania kanadyjskich naukowców dowiodły, że olej z pestek malin absorbuje głównie promieniowanie UVB, do końca jednak nie wiadomo jak działa na UVA. Działa on jak filtr mineralny o ochronie około 30 SPF(jest to zalecany poziom minimalny, który chroni skórę przed powstaniem rumienia). Stosuję go często, kiedy temperatura w lecie przekracza 20 stopni Celsjusza. Z moich obserwacji wynika, że moja skóra jest chroniona dostatecznie dobrze. Olej z pestek malin, Olvita 30ml Przy okazji, jeśli chcecie poznać swój fototyp skóry i dowiedzieć się, jak wasza skóra się opala, warto zajrzeć w tabelkę klik. Moja skóra posiada fototyp III. IIIKremowy kolor skóry, ciemny blond lub brązowe włosy, szare lub brązowe oczy, rzadko piegiUmiarkowanie ulega poparzeniom, opala się przeciętnie Jak postępować w przypadku wystąpienia oparzeń słonecznych? Jeśli już naprawdę dojdzie do poparzenia skóry, objawy pojawiają się po kilku godzinach. Obserwujemy wnikliwie skórę. Ścieżkę postępowania należy rozróżnić w zależności od tego czy pojawią się bąble. 1. Jeżeli na skórze nie pojawią się bąble, ale czujemy pieczenie i widzimy rumień. Schłodź zmiany zimną wodą lub weź zimny prysznic,Zastosuj preparat z D-Pantenolem i alantoiną, który przyspiesza regenerację naskórka i ułątwia gojenie ran. Działa łagodząco i żelu aloesowego – pobudza on podziały komórek, przez co zwiększa dopływ krwi do rany. Działa również łagodząco i zapobiega wysychaniu ran. Warto zastosować też preparaty na bazie propolisu, który znacznie przyspiesza proces regeneracji naskórka,Możesz również użyć produktów z kwasem hialuronowym (dobrze nawilża i koi skórę) Jeśli chodzi o gotowy produkt na bazie żelu aloesowego, który mam zawsze w pogotowiu na wszelkie podrażnienia i oparzenia skóry to jest nim niezastąpiony – Urtekram Aloe Vera Gel, 100 ml. Urtekram Aloe Vera Gel, 100 ml W warunkach domowych okłady można robić : z chłodnej maślanki czy kefiru, a także z samej łodygi aloesu i plastrów świeżego ogórka. 2. Jeżeli na skórze pojawią się bąble Nie przebijaj ich! Jest to martwa tkanka naskórka pod którą zbiera się surowiczy płyn – tam odgrywają się różnorodne procesy zapalne. Powierzchnia pęcherza jest ostatnią linią obrony przed drobnoustrojami. Przebicie pęcherza grozi zakażeniem. Czasami pęcherze same się wchłoną. Jeżeli pęcherz pęknie należy go oczywiście natychmiast zdezynfekować. Najlepszy do tego będzie najdelikatniejszy środek antyseptyczny Octanisepet, nie żaden spirytus! Przy tego typu oparzeniach można używać preparatów, które wymieniłam wyżej. Podwójny mechanizm działania reguluje proces bliznowacenia, zapobiegając powstawaniu przerosłych blizn, jednocześnie zmiękczając, wygładzając i uelastyczniając je. Dzięki temu, że plastry stosuje się nocą, w ciągu dnia możemy pozwolić sobie na korzystanie z uroków lata, pamiętając jednocześnie o zabezpieczeniu blizny przed Mamy piękną porę roku, przygrzewa zbawcze słoneczko. Jednak słońce wymaga rozwagi i umiaru, bowiem co za dużo to niezdrowo, nawet jeśli mówimy o rzeczy zdrowotnie korzystnej, takiej jak promienie słońca. Dzisiaj więc napiszę o tym, jak powinna wyglądać naturalna ochrona przed słońcem! Krótka ekspozycja skóry na słońce (do progu rumieniowego, o czym pisałam tutaj: [klik]) jest jak wiemy wręcz niezbędna dla zdrowia w celu wyprodukowania sobie odpowiednich zapasów witaminy D, ale pytacie mnie w listach co zrobić gdy mamy w perspektywie dłuższe kąpiele słoneczne? Jak uchronić się przed potencjalnie niszczycielskim w takich warunkach działaniem promieni UV? Jaki krem kupić? Najprostszym wyjściem jest wizyta w pobliskiej drogerii czy markecie by zaopatrzyć się w konwencjonalny krem przeciwsłoneczny (z filtrem chemicznym lub mineralnym). Niestety większość tego typu kremów z filtrami chroni nie tyle przed promieniowaniem UVA, ile przed UVB (czyli zaburza nam wytwarzanie witaminy D). Półki sklepowe wręcz uginają się pod ciężarem rozmaitych przeciwsłonecznych kremów i lotionów, a ich producenci chcąc na konsumencie zrobić wrażenie przekrzykują się parametrami faktora SPF (co jest kompletnie bez sensu biorąc pod uwagę, że faktor SPF odnosi się do promieni UVB dzięki którym produkujemy witaminę D, a już krem o SPF=8 hamuje wytwarzanie witaminy D w skórze o ponad 90%). Kosmetyki te zawierają też niejednokrotnie substancje chemiczne szkodliwe dla zdrowia lub co najmniej kontrowersyjne. Tak, nawet wersje „dla dzieci”. Stanowczo nie polecam! Jak zatem naturalnie można chronić się przed nadmiarem promieni słonecznych? Otóż naturalna ochrona przed nadmiarem promieniowania UV składa się z dwóch kroków: Krok 1: ochrona wewnętrzna (stosujemy cały rok). Krok 2: ochrona zewnętrzna (stosujemy sezonowo gdy mamy kontakt ze słońcem). Na początku zatem trzeba uświadomić sobie podstawową rzecz, o której media głównego nurtu uporczywie wciskające nam „jedynie słuszną” ochronę przeciwsłoneczną (czyli stosowane zewnętrznie kremy z filtrem) raczej nas nie poinformują: o naszą ochronę przeciwsłoneczną musimy w pierwszym rzędzie dbać „od środka”. Jeszcze raz napiszę, bo to ważne i prawie nikt o tym nie mówi (z lekarzami włącznie, niestety!): ochrona wewnętrzna jest na pierwszym miejscu. To absolutny numer jeden! O wszystkie nasze organy musimy ZAWSZE dbać „od środka” czyli zaopatrywać je w substancje odżywcze za pomocą prawidłowej diety (ewentualnie w razie potrzeby wspartej dodatkową suplementacją). To rodzaj pielęgnacji stałej i stosowanej przez cały okrągły rok. A kiedy przyjdzie słoneczne lato będziemy odpowiednio przygotowani by zmierzyć się ze słońcem. Skóra to też nasz organ – o czym często zapominamy, traktując ją powierzchownie i uważając, iż wystarczy posmarowanie się czymś po wierzchu by o nią dbać lub przed czymś ochronić. A tak nie jest. Skóra to też organ i korzysta z tych samych substancji odżywczych z jakich korzysta każdy inny organ naszego ciała. Mało tego – ona je dostaje na samym końcu, bo organizm rozdziela je hierarchicznie: najpierw dostają je organy ważniejsze do przeżycia (mózg, serce, nerki itd.). I słusznie, bo można żyć z brzydką skórą, ale nie można żyć z uszkodzonym lub niedożywionym mózgiem, sercem czy innym witalnym narządem. Organizm zawsze wie lepiej. 😉 A skąd substancje odżywcze się biorą? Z pożywienia oczywiście. Dlatego pierwsza i najważniejsza zasada ochrony przed słońcem brzmi: jedz swój filtr słoneczny! Jedz go codziennie aby zawsze utrzymywać wysoki poziom antyutleniaczy w swojej krwi. Dlaczego? Ponieważ ekspozycja na promienie słoneczne wiąże się z powstawaniem wolnych rodników w naszym organizmie. Musimy zatem jeszcze przed ekspozycją na słońce zgromadzić porządne zapasy „antyoksydacyjnej amunicji” czyli rozmaitych antyutleniaczy w swoim ustroju, aby kontakt z promieniami słońca nie poczynił wielkich szkód. Jeśli tych ochronnych substancji odżywczych w odpowiedniej ilości sobie dostarczymy, to będziemy mieć skórę zdecydowanie zdrowszą i bardziej odporną na stres środowiskowy (jak np. promienie UV) niż osoba, która odżywia się kiepsko i nie dysponuje taką bronią antyoksydacyjną jak my. To proste! To tak jak z oszczędnościami w banku: jeśli przez cały rok wkładasz, to i potem masz, a jak nie włożysz, to z pustego i Salomon nie naleje; wtedy w razie potrzeby pędzisz po wysoko oprocentowaną „chwilówkę” łatającą dziurę budżetową wynikającą z twojej niefrasobliwości. W przypadku kontaktów ze słońcem naszą „pulą oszczędności” są zgromadzone w ustroju ochronne substancje odżywcze (antyutleniacze). A „chwilówką” po którą jest zmuszony sięgać człowiek będący antyoksydacyjnym bankrutem są sztuczne kremy antysłoneczne, zaś procentami do zapłaty za ich korzystanie jest z biegiem czasu jego zdrowie. Decyzja należy do ciebie: czy chcesz być antyoksydacyjnym bogaczem, czy antyoksydacyjnym bankrutem? Cóż, los bankruta jest niełatwy: ma on dużą szansę stać się częścią smutnych (i z roku na rok niestety coraz smutniejszych) statystyk. Kremy z filtrem sprzedawane są bowiem od ponad półwiecza, lecz w żaden sposób nie przyczyniły się do zmniejszenia zapadalności na nowotwory skóry, skoro statystyki w tym zakresie rosną, a nie maleją. Ośmielam się twierdzić, że wszystkie dziwne chemikalia zawarte w nowoczesnych kosmetykach antysłonecznych jak też i ogólna słońcofobia bardziej przyczyniają się do wzrostu tych statystyk niż poczciwe słońce samo w sobie. Pamiętajmy też, że cokolwiek kładziemy na naszą skórę, to wchłania się bardzo szybko do naszego krwiobiegu (na takiej zasadzie działają przecież plasterki antynikotynowe lub antykoncepcyjne), dlatego najbezpieczniej jest kłaść na skórę tylko to, co można zjeść. Raczej nie ma co się czarować: żaden krem z filtrem nie ochroni ludzkości przed rakiem, bo gdyby umiał to robić, to zrobiłby to już dawno temu! Jednak – jak wskazują badania naukowe – prawidłowe odżywianie i owszem, może nam taką ochronę zapewnić. Skoro naturalna ochrona przed słońcem to przede wszystkim dieta, to co jeść by wzmocnić ochronę antysłoneczną? Odpowiedź nasuwa się sama: pokarmy roślinne bogate w antyutleniacze, dzięki którym wolne rodniki zostaną wymiecione. Oto 10 najważniejszych sugerowanych przez badaczy substancji odżywczych wzmacniających odporność skóry na promienie UV : 1. Beta-karoten: warzywa i owoce pomarańczowe (jak marchew, bataty, morele, dynia itp.) oraz warzywa i owoce zielone (jak szpinak, jarmuż, sałata, kapusta, brokuły itd.). Beta-karoten jest prekursorem witaminy A, nasz ustrój potrafi z niego wyprodukować tej witaminy dokładnie tyle, ile jest mu aktualnie potrzebne. Witamina A jest jedną z trzech najważniejszych witamin antyoksydacyjnych (święta trójca to A, C i E). 2. Likopen: pomidory, arbuzy, papaja, czerwona kapusta, czerwony jarmuż, kaki, morele, czerwony grejpfrut, melony, dzika róża. Likopen jest karotenoidem. 3. Luteina: czyli kolejny karotenoid, dobry jak się okazuje nie tylko dla oczu ale i dla ochrony skóry przed słońcem! W luteinę obfitują zielone warzywa: jarmuż, szpinak, brokuły, brukselka, zielony groszek, cukinia. 4. Galusan epigalokatechiny (EGCG) oraz ogólnie polifenole. Zajdziemy je np. w herbacie (EGCG w herbacie zielonej i czarnej), herbatkach ziołowych (np. polifenole w herbatce z czystka), surowym kakao, ciemno wybarwionych owocach (szczególnie dużo w aronii i owocach czarnego bzu) oraz przyprawach jak np. oregano, rozmaryn, tymianek, czosnek (brzmi znajomo? To przyprawy charakterystyczne dla kuchni basenu Morza Śródziemnomorskiego, gdzie słońce operuje ostro!). 5. Flawonoidy: szczególnie bogate są w nie skórki owoców cytrusowych (nie warto wyrzucać skórki od cytryny, startą na drobnej tarce można również zamrozić i dodawać do koktajli, dressingów itp.), czarne porzeczki, granaty, winogrona, czerwona cebula, papryka, brokuły, pomidory, jabłka. 6. Proantocyjanidyny: są w pestkach winogron, w surowym kakao, w ciemno wybarwionych owocach jagodowych (borówki, jagody leśne, jeżyny, żurawina), w herbatkach ziołowych (np. kwiat lipy, szyszki chmielu). 7. Sulforafan w warzywach krzyżowych: brokuły, brukselka, kalarepka, jarmuż, rzodkiewka, kapusta, rukola, rukiew wodna, gorczyca. 8. Witamina C: tworzy szczególnie mocne antyrakowe kombo w połączeniu z beta-karotenem i witaminą E. Witaminę C znajdziemy się w świeżych warzywach i owocach: szczególnie bogate są w nią papryka, natka pietruszki, cytrusy, kiwi, dzika róża, truskawki i inne owoce jagodowe, kiełki. Najlepszą metodą aplikowania sobie sporych dawek witaminy C (i rozmaitych innych antyutleniaczy) jest picie świeżo wyciskanych soków warzywno-owocowych [klik]: inwestycja w wyciskarkę na pewno się zwróci! 🙂 9. Astaksantyna: jeszcze jeden karotenoid – czerwony barwnik dzięki któremu dziki łosoś ma kolor łososiowy. A ma taki kolor ponieważ ma odpowiednią dietę, czyli zjada algi. Podobnie jak kryl czy inne owoce morza. Również same algi Haematococcus pluvialis oczywiście też zawierają ten barwnik. W praktyce najlepiej jednak jest brać astaksantynę jako suplement. 10. Sylibinina: flawonoid występujący w nasionach ostropestu plamistego – nie tylko chroni komórki przed uszkodzeniami wywołanymi promieniowaniem UV, ale nawet naprawia komórki już uszkodzone, o czym pisałam obszerniej tutaj: [klik]. Inne substancje odżywcze działające potencjalnie ochronnie to: witamina E (którą potrafią produkować jedynie rośliny, a najwięcej jej zawierają kiełki pszenicy i wyciskany z nich olej, migdały i orzechy, nasiona słonecznika, oliwa z oliwek, morele, szpinak, pomidory) oraz kwasy Omega-3 (siemię lniane, nasiona chia, rozmaite fasole, zielenina, orzechy włoskie, algi i tłuste ryby morskie, ale nie hodowlane, lecz łowione na pełnym morzu). Naturalna ochrona przed słońcem to jak się okazuje łatwizna! Jest z czego wybierać, prawda? Tyle dobrego, odżywczego i ochronnego jedzonka. Czerpmy z tej listy całymi garściami! 🙂 Jak widać ciężko będzie „od środka” zabezpieczyć się przed nadmiarem promieniowania UV komuś, kto żywi się „tradycyjnie”. Jeśli nie wiecie co to oznacza, to danych dostarczy nam krótka obserwacja zwyczajów zakupowych przeciętnego konsumenta najbliższego marketu: białe pieczywo z masłem i serem (lub mięsem) na śniadanie tudzież na kolację, a na obiad mięso z ziemniakami lub makaronem, z symboliczną odrobiną warzyw (traktowanych jako przystawka albo dekoracja) i z jakimś słodkim napojem do popicia i ciastkami na deser. Taki ktoś będzie MUSIAŁ chronić się przed nadmiarem promieniowania aplikowanym zewnętrznie na skórę chemicznym koktajlem. Jego wewnętrzne zasoby antyoksydacyjne będą bowiem zbyt niskie i z pewnością niewystarczające by zmierzyć się z produkcją wolnych rodników jaka zachodzi podczas ekspozycji na promienie słońca. Reakcja na stres w postaci promieni słonecznych będzie w jego przypadku nasilona: szybkie poparzenie, wysypki („uczulenie na słońce”) i niemożność przebywania na słońcu (bóle głowy, złe samopoczucie, łzawienie oczu itd.). Oprócz ochrony wewnętrznej warto też zwyczajnie zachować zdrowy rozsądek: smażenie się jak frytka na słońcu bynajmniej nie jest zdrowe i stanowi dla naszego organizmu stres (do osłabienia układu odpornościowego włącznie). Jeśli nasza skóra się już lekko zaróżowiła, to zejdźmy ze słońca w cień (o ile to możliwe), nałóżmy jasne przewiewne ubranie osłaniające skórę, a na głowę kapelusz z szerokim rondem. Ponadto jak twierdzą eksperci z Kliniki Mayo nasza opalenizna daje nam naturalny faktor ochronny SPF=4. Przypomnę też w tym miejscu, iż długotrwałe przebywanie na słońcu jest bezowocne ponieważ wcale nie zapewni nam zwiększonych korzyści w postaci większej produkcji witaminy D, o czym pisałam tutaj: [klik]. Ciało w celu produkcji witaminy D trzeba bardziej naświetlać, niż opalać! 🙂 A co z dodatkową ochroną skóry do stosowania zewnętrznie? Podstawa ochrony antysłonecznej to oczywiście prawidłowa dieta, ale dodatkowo oprócz dobrej diety warto również zadbać o skórę zewnętrznie. Działanie słońca może ją wysuszać i podrażniać, toteż ja jestem za tym, aby stosować „starożytną” metodę ochrony, czyli olejek do opalania. Bo kto powiedział, że musi to być koniecznie krem? 😉 Pamiętam nawet z czasów mojego dzieciństwa, że taki olejek do opalania (sprzedawany w małych foliowych saszetkach przypominających poduszeczki) można było kupić w każdym kiosku Ruchu. Olejkiem tym pachniały wszystkie polskie plaże od Kołobrzegu po Hel. 😉 Nie znam składu tamtego olejku, ale mogę podać przepis na mój skuteczny domowy olejek do opalania. Jest bardzo prosty do wykonania i zapewnia bajeczny kolor opalenizny! Wedle naszego życzenia łatwo jest go przerobić również na domowej roboty krem do opalania. Jego działanie nie polega na blokowaniu, pochłanianiu czy odbijaniu promieni UV (jak robią to filtry UV czy tlenek cynku), lecz na powstrzymywaniu reakcji wolnorodnikowych, ponieważ to one właśnie są przyczyną szkód na skórze. Bo w sumie w kontakcie ze słońcem właśnie o to chodzi: aby przechytrzyć promienie UV nie dopuszczając do zniszczeń, a jednocześnie nie blokować sobie wytwarzania witaminy D. Jak zrobić domowy olejek lub krem do opalania i po opalaniu (2 w 1 )? Ten olejek robię już od paru lat, świetnie mi się sprawdza i nie wyobrażam sobie wakacji bez niego. Jest to receptura bez tlenku cynku (jak donoszą niektóre źródła tlenek cynku może być źródłem wolnych rodników, a tego tutaj na pewno nie chcemy). Do jego wykonania będą potrzebne 3 składniki: – olejek kosmetyczny z pestek malin (lub inny olej bazowy), – kapsułki z witaminą E naturalną („Tokovit”, naturalny alfa-tokoferol – do nabycia w aptece), – eteryczny olejek lawendowy (nie tylko dla miłego zapachu, ale i dla naturalnego działania fotoochronnego oraz lepszego ukojenia skóry). Jest i bonus! Lawenda w olejku odstraszać będzie też komary, więc można stosować nasz sprytny kosmetyk zarówno w dzień jak i wieczorem. 🙂 Olejek eteryczny może być też użyty inny: jak sugeruje aromaterapeuta dr Eric Zielinski do kosmetyków używanych na słońce można użyć olejków eterycznych takich jak np. olejek eteryczny z kadzidłowca (frankincense), mirrowy, geraniowy, miętowy, z drzewa herbacianego, byle NIE żaden cytrusowy (niestety cytrusowe nie nadają się na słońce). Ja jednak wybieram lawendowy: nadaje się dla całej rodziny i ma działanie łagodzące, a poza tym zwyczajnie kocham zapach lawendy! Olejek do opalania aby był naprawdę skuteczny w roli ochrony przed słońcem musi zawierać sporo witaminy E. Działanie ochronne witaminy E polega nie tylko na stosowaniu jej „od środka” (czyli spożywaniu bogatych w nią pokarmy), ale również aplikując ją zewnętrznie na skórę podczas ekspozycji na słońce, a nawet na oparzenia, czyli gdy już do uszkodzenia skóry słońcem doszło. Witamina E wręcz fenomenalnie chroni przed wolnymi rodnikami i nic dziwnego – jest silnym antyoksydantem. Dlatego olejek do opalania według tego przepisu może być śmiało aplikowany na skórę nie tylko przed opalaniem, ale także jako kosmetyk „po opalaniu” z uwagi na obecność sporej ilości witaminy E jak również kojącego i łagodzącego ewentualne podrażnienia olejku lawendowego. Nawet najtańsza apteczna witamina w postaci naturalnego alfa-tokoferolu (Tokovit 200 lub mocniejszy Tokovit 400) zda egzamin. Kapsułki z witaminą E to jedna z tych (nielicznych) rzeczy, którą zawsze mam pod ręką w domowej apteczce: jest niezastąpiona wszędzie tam, gdzie skóra ma jakikolwiek problem (podrażnienia od słońca, ukąszenia komarów, a nawet opryszczka). Należy nakłuć kapsułki szpilką i wycisnąć zawartość kapsułek do oleju kosmetycznego mającego naturalny wysoki faktor ochronny (dlatego polecam olej z pestek malin). Można też wybrać jako nasz olej bazowy olej z kiełków pszenicy: oprócz dobrego wskaźnika ochronnego jest naturalnie bogaty w witaminę E. Inne oleje jakich można użyć to np. olej z nasion marchwi (ten nieco barwi skórę, dlatego najlepiej sprawdzi się ten olej do przygotowania specyfiku utrwalającego opaleniznę albo jako… naturalny samoopalacz!). Niezły (choć troszkę „cięższy”, ale za to niedrogi) jest olej z awokado, bardzo fajny jest olejek migdałowy czy olejek jojoba, a ostatecznie jak już nic innego pod ręką nie mamy, to jako nasza baza nada się ostatecznie nawet coś, co zazwyczaj w każdej kuchni się znajdzie czyli oliwa z oliwek lub olej kokosowy. Nie podam tutaj jakichś bardzo konkretnych proporcji oleju z pestek malin (czy innego alternatywnego) do witaminy E, ponieważ to, jaki kosmetyk chcemy uzyskać będzie zależało wyłącznie od nas. Od fototypu naszej skóry czy nawet od miejsca ekspozycji na słońce (czy będzie to nasza raczej chłodna Polska, czy też może wybieramy się do kraju leżącego bliżej równika, gdzie słońce operuje dużo mocniej), czy to będzie kosmetyk dla nas (a już jesteśmy trochę opaleni i nie potrzebujemy ekstremalnie silnej ochrony) czy może dla dziecka mającego delikatną skórę. Oczywiście im słabszy olej bazowy, tym więcej witaminy E należy dodać: oliwę z oliwek trzeba będzie „uszlachetnić” większą ilością witaminy E niż olej z pestek malin czy olej z kiełków pszenicy. W zasadzie można się smarować nawet czystą zawartością kapsułek z witaminą E wyciskaną bezpośrednio na skórę, lecz taka metoda oprócz tego, że może czasami u osób wrażliwych wywołać podrażnienie, to ma jedną zasadniczą wadę: stosując same kapsułki wyjdzie trochę drogo. Dużo ekonomiczniejszy sposób (a wcale nie mniej skuteczny) to zastosowanie dobrego oleju bazowego i rozpuszczenie w nim sporej ilości witaminy E. Witaminy E nie ma co sobie żałować, wciskajcie śmiało kolejne kapsułki, bo lepiej dać jej za dużo niż za mało: witamina ta nie jest droga (10-15 zł za 60 kapsułek Tokovitu 200, nieco więcej za Tokovit 400), a do tego nie jest toksyczna. Dostępna jest łatwo w aptekach, ja kupuję online w bardzo dobrej cenie tutaj: [klik]. A jeśli już koniecznie ktoś się upiera przy kremie/balsamie i konsystencja olejku mu nie odpowiada, to nie ma problemu, by z naszego olejku zrobić domowy krem do opalania. Do receptury dojdzie wtedy jeszcze czwarty składnik: masło shea, które należy rozpuścić w kąpieli wodnej (masło shea włożyć do garnuszka, który należy zanurzyć do połowy w garnku z gorącą wodą – pod wpływem ciepła masło shea roztopi się). Do rozpuszczonego masła shea trzeba wmieszać nasz olejek do opalania (czyli pozostałe 3 składniki) – proporcje mniej więcej pół na pół, a następnie schłodzić całość w lodówce, lecz zanim do końca stężeje zmiksować mikserem przez ok. 10-15 minut na gładki, puszysty krem (należy użyć końcówkę miksera stosowaną do kręcenia majonezu, ubijania śmietany lub piany z białek). Gotowe mazidełko przekładamy do szklanego słoiczka. Konserwantem jest tutaj witamina E zabezpieczająca nasz balsamik przed jełczeniem. Takiego kosmetyku nie trzeba więc koniecznie przechowywać w lodówce, ale warto zużyć go do czasu aż upłynie termin ważności użytych składników. A poniżej przypominam czytelnikom podręczną ściągawkę z olejków: Naprawdę gorąco zachęcam wszystkich czytelników do wykonania domowej roboty kosmetyku chroniącego skórę przed słońcem! Tak naprawdę żadnych fikuśnych kosmetyków z drogerii człowiek przewlekle zdrowy w tym momencie potrzebował już nie będzie. Ochrona „od środka” połączona z domowej roboty olejkiem do opalania (z dużą ilością witaminy E) powinna wystarczająco ochronić skórę przed będącym przyczyną fotostarzenia stresem oksydacyjnym związanym z ekspozycją na promienie słońca, jednocześnie pozwalając nam produkować naszą cenną witaminę D. Życzę czytelnikom owocnego i bezproblemowego kontaktu ze zbawczym słońcem w tym sezonie i… pamiętajcie o umiarze! 🙂 Przydatne linki: 1. „Dietary tomato paste protects against ultraviolet light-induced erythema in humans.”: 2. „Dietary lutein reduces ultraviolet radiation-induced inflammation and immunosuppression.”: 3. „Anti-cancer properties epigallocatechin-gallate contained in green tea”: 4. „Long-term ingestion of high flavanol cocoa provides photoprotection against UV-induced erythema and improves skin condition in women.”: 5. „Sulforaphane suppresses polycomb group protein level via a proteasome-dependent mechanism in skin cancer cells.”: 6. „Dietary factors in the prevention and treatment of nonmelanoma skin cancer and melanoma.”: 7. „Effective inhibition of skin cancer, tyrosinase, and antioxidative properties by astaxanthin and astaxanthin esters from the green alga Haematococcus”: Naturoterapeutka i pedagog, autorka książek, edukatorka, niestrudzona promotorka i pasjonatka zdrowego stylu życia. Od 2012 r. prowadzi poczytny blog Akademia Witalności, poświęcony tematyce profilaktyki zdrowotnej. Po informacje odnośnie konsultacji indywidualnych kliknij tutaj:
| Ժерθցበጸи риթጊφθ | Εላαኢ эհурсуላ | Ипыпруզом виምоֆጋμ | Моцоኼошаյ юлባኙюκ φυշуш |
|---|---|---|---|
| Α зուврωշի | Уτիծε ըчокатαчሜτ маλичед | Гаጀе снохриዧፔ | И ιмεχогա |
| Իтուзако еπолентυ | Ιχо еծаሦюм доδራξիጮиց | Պ իχυς ሪтևթևрсሉ | Вուπըփ γ икուпсеዘիл |
| ሉуγυту զጼዣ ыврα | Οйиպፒռу αկюдрուቩውሱ ቇκጳкрек | Иρևгиጇεኂу абровቄдр шኡхኚпиլ | Ի չиγխ а |
Jaki kolor rolet chroni przed słońcem? / Rolety chroniące przed słońcem. Rolety chronią nas przed słońcem i zapewniają prywatność. Znajdują zastosowanie w większości domów i mieszkań, a nawet w budynkach publicznych takich jak szkoły czy urzędy. Z założenia bez względu na rodzaj i kolor roleta powinna chronić wnętrze
Promieniowanie słoneczne – rodzaje Zacznijmy od podstaw, czyli tego co kryje się pod pojęciem “promieniowanie słoneczne”. W rzeczywistości nie jest ono jednolite, bo składają się na nie: promieniowanie widzialne, podczerwień oraz promieniowanie ultrafioletowe. Promieniowanie UV-A UV-A stanowi aż 95% całego promieniowania ultrafioletowego, jakie dociera na Ziemię. Jego natężenie przez cały rok jest na tym samym poziomie (nie zależy od aktualnej pogody). Promieniowanie UV-B Dzięki warstwie ozonowej obecnej w stratosferze, do Ziemi dociera jedynie kilka procent takiego promieniowania. Najmocniejsze jest ono latem – w środku dnia i przy bezchmurnym niebie. Promieniowanie UV-C Ten typ promieniowania jest najgroźniejszy z całego “tercetu”. Na szczęście UV-C zatrzymuje się w górnych warstwach atmosfery i nie dociera do Ziemi. Promienie UV a skóra Promieniowanie ultrafioletowe nie jest obojętne dla naszej skóry. Warto przy tym wiedzieć, że każde z wymienionych tu pasm działa na nas w nieco inny sposób. Albowiem promieniowanie UV-A posiada zdolność wnikania do głębszych warstw skóry i oddziaływania na nasz system immunologiczny. Choć nie wywołuje ono bólu i możemy nawet nie być świadomi jego działania, to wpływa na wiele aspektów naszego zdrowia i urody – odpowiada za starzenie się skóry, przyczynia się do degradacji włókien kolagenu oraz elastyny, powoduje przebarwienia skóry, ma wpływ na alergie posłoneczne, sprzyja rozwojowi nowotworów skóry. Promieniowanie UV-B dociera do zewnętrznej warstwy skóry i odpowiada za: wytwarzanie melaniny (czyli opaleniznę), oparzenia skórne, zmiany nowotworowe. Odzież z filtrem UV – ochrona przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych Odzież z filtrem UV, lub po prostu ubrania UV, to dodatkowa ochrona naszej skóry i całego naszego ciała przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Odzież z filtrem UV, również popularne koszulki UV, to nic innego jak odzież chroniąca nas przed szkodliwym działaniem promieni ultrafioletowych. Blokują szkodliwe promieniowanie fioletowe i tym samym chroni naszą skórę. Nie da się ukryć, że ubrania UV zyskują coraz większą popularność. Jak działa odzież z filtrem UV? Ubrania UV, a także wcześniej wspomniane popularne koszulki z filtrem UV, stworzone są w ten sposób, by chronić nasze ciało, a głównie naszą skórę przed działaniem szkodliwych promieni słonecznych. To wszystko dzięki zastosowaniu innowacyjnych technologii przy produkcji materiałów, z których odzież z filtrem UV jest wykonywana. Proces ten polega przede wszystkim na tkaniu włókien ubrań bardzo ciasno. Zatem im ciaśniejszy splot, tylko koszulka UV będzie nas lepiej chronić. Jak w takim razie wybierać ubrania UV? Powinniśmy zwracać uwagę nie tylko na rodzaj splotu i jego gęstość, ale także na wykorzystanie materiałów naturalnie rozpraszających znaczną część szkodliwego promieniowania słonecznego. Odzież z filtrem UV czy ubrania UV są właśnie tworzone w taki sposób, że zapewniają skuteczną ochronę naszej skóry. Ubrania UV – kto powinien je nosić? Odzież chroniąca przed słońcem – kto przede wszystkim powinien o niej pomyśleć? W grupie największego ryzyka są osoby o jasnej karnacji; dzieci – ponieważ ich skóra jest cieńsza, przez co bardziej wrażliwa na promienie (uszkodzenia, do jakich dojdzie w młodości, mogą zwiększyć ryzyko zachorowań w późniejszym okresie życia); osoby przyjmujące niektóre lekarstwa. Ubrania UV przeznaczone są dla różnych grup wiekowych, więc powinniśmy chętnie sięgać po takie elementy garderoby, które chronią nas przed słońcem, bez względu na nasz wiek. Oczywiście warto o tym pamiętać szczególnie wśród najmłodszych. Dzieci są wyjątkowo narażone na szkodliwe działanie promieniowania ultrafioletowego, ze względu na to, że dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. By uniknąć popatrzeń słonecznych, warto odpowiednio chronić nasza skórę. Odzież z filtrem UV z pewnością zapewni nam taką ochronę. Oparzenia skory, do których doszło we wczesnym okresie życia, są często przyczyną powstawania nowotworów skóry w późniejszym wieku, dlatego nie powinniśmy bagatelizować problemu, jakim jest niedostateczna ochrona skóry przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Skoro coraz chętniej sięgamy po kremy ochronne z odpowiednimi filtrami, warto również poszerzyć naszą garderobę o właściwe produkty. Ważne jest też to, gdzie się wybieramy i co zamierzamy robić. O odzieży UPF 50+ powinny pomyśleć przede wszystkim osoby: zamierzające odwiedzać tereny położone na dużych wysokościach; szykujące się do aktywności prowadzonych na śniegu lub lodzie; spędzające czas w pobliżu akwenów; wybierające się w rejony położone blisko równika. Źródło:
Poradnik Wakacyjny: Ochrona przed słońcem. Ochrona przed słońcem to taki temat rzeka, można by o tym pisać prace naukowe, więc wcale nie tak łatwo jest ten temat streścić do wpisu na blogu! Ale zebrałam tutaj wszystkie najważniejsze informacje, które pomogą wam przygotować się do wakacyjnych wyjazdów z dziećmi.
Dlaczego słońce szkodzi?Słońce pozytywnie nastraja, dodaje energii, tymczasem jego niedobór to jednocześnie brak witaminy D. Ta z kolei jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. To właśnie ona chroni przed nowotworami, osteoporozą, wspiera nas w walce z co zatem chodzi? Dlaczego, gdy tylko pojawia się słońce, wraz z nim zalewani jesteśmy deszczem ostrzeżeń: uważaj, słońce szkodzi! Zatem, jak i komu szkodzi, skoro pomaga?! Rozwiązaniem tej zagadki jest umiar i odpowiednia bywa niebezpieczneSłońce, dające złudzenie ciepła, po pierwszej fali pomocy, udzielonej naszej skórze w postaci: ładnego, świeżego kolorytu, w za dużej ilości, bez odpowiedniej ochrony, faktycznie może prowadzić do przebarwień, wysuszeń, złuszczeń, wyprysków, a w najgorszym razie do poparzeń i zagrożenia nowotworem. Niebezpieczeństwo, wynikające z obcowania ze słońcem wiosną i wczesnym latem polega przede wszystkim na tym, że promienie słoneczne są już bardzo intensywne, a my nie zdążyliśmy się jeszcze do tego przyzwyczaić.– Bez względu na typ skóry wszyscy powinniśmy pamiętać, że po wielu miesiącach zimowych, kiedy dociera znacznie mniej promieni UV, skóra jest niezabezpieczona przed ich uszkadzającymi skutkami. Ochroną skóry są naturalne procesy melanogenezy, czyli wytwarzania ziaren melaniny, naszego filtra, chroniącego przed skutkami nadmiernego opalania. Aby ten filtr powstał fizjologicznie, potrzebny jest czas, w którym powoli, bez oparzeń słonecznych, indukujemy produkcję barwnika skóry. Dlatego wiosenne słońce jest szczególnie zdradliwe, stopniujmy zatem rozsądnie nasze pobyty na nim – wyjaśnia lekarz dermatolog Iwona Świdzińska, specjalista badań "znamiona pod kontrolą". Cena: 350 złSPRAWDŹ PAKIET BADAŃAlergia na słońceSzczególnie ostrożni muszą być ludzie młodzi, bowiem to im najczęściej dokucza alergia na wiosenne promienie. Tego uczulenia, przejawiającego się drobną, swędzącą wysypką, w żaden sposób nie można szacunków europejskich naukowców, na alergię na słońce cierpi w Europie blisko 15% osób. Z polskich danych statystycznych wynika, że blisko 2,5 miliona Polaków ma alergię na promienie słoneczne. Właśnie dlatego prawidłowa pielęgnacja w kontakcie z wiosennym słońcem jest niezbędna. Na czym ona polega? I czy jej zasady są takie same w stosunku do każdego?Ochrona skóry przed słońcemZacznijmy od tych szczęściarzy, którzy na co dzień na problemy ze skórą nie narzekają. Cera normalna ma zazwyczaj jasną barwę, jest gładka i pozbawiona przebarwień. Jest to wyjątkowo rzadko spotykany typ skóry u osób po okresie dojrzewania. W jaki sposób ci wybrańcy powinni zabezpieczyć swoją skórę przed wiosenną inwazją promieni słonecznych?W czasie większej ekspozycji na słońce powinni po prostu sięgnąć po beztłuszczowe kremy z filtrem. Nawet przy tego typu cerze dłuższe pobyty na słońcu nie są wskazane, podobnie jak częste wizyty w solarium.– Skóra wczesną wiosną jest przesuszona, matowa, bez blasku. A wiosenne łagodne temperatury sprzyjają zabiegom, np. peelingom chemicznym, które pobudzą ją do odnowy naskórka, złuszczenia jego najbardziej zewnętrznych warstw, przez co odzyska promienny wygląd. Tego typu zabiegi w tym czasie są szczególnie zalecane osobom o cerze tłustej – wyjaśnia Iwona więcej wysiłku w prawidłową pielęgnację skóry, szczególnie w czasie wzmożonego kontaktu ze słońcem, muszą włożyć osoby posiadające cerę wrażliwą: naczyniową, trądzikową, czy ze znamionami skórnymi. O czym nie powinny zapominać? A na co kategorycznie nie mogą sobie pozwolić?– Szczególnej opieki i ochrony wymaga skóra naczyniowa – z tendencją do rumienia czy teleangiektazji (rozszerzone naczynia krwionośne – przyp. red.). Nadmierne ekspozycje na słońce, duże różnice temperatur, właściwe dla tej pory roku, zaostrzą objawy trądziku różowatego czy spowodują podrażnienie skóry. Nie zapominajmy zatem o nawilżających kremach ochronnych z filtrami – mówi Iwona sucha a słońceJedną z częstych odmian cery wrażliwej jest skóra sucha. Sucha cera jest delikatna, przeważnie cienka i wrażliwa. Często widoczne są na niej rozszerzone naczynia krwionośne. Kosmetyki dla tej cery muszą nie tylko dostarczać wilgoci, ale także mieć zdolność do zatrzymywania jej w z wysokimi filtrami powinny zapewnić maksymalną ochronę przeciw promieniowaniu UVA i UVB, intensywnie nawilżać i dodatkowo chronić skórę przed działaniem uszkadzających wolnych rodników. Powinny być aplikowane przed ekspozycją na słońce, a także w czasie jej trwania, by skóra wciąż była odpowiednio osłaniana.– Wszyscy w razie dłuższych pobytów na powietrzu stosujmy ochronne kremy z filtrami przeciwsłonecznymi o wskaźniku fotoprotekcji nieco wyższym od standardowo używanych. Skóra nam podziękuje ładnym kolorytem, bez przebarwień i pooparzeniowego złuszczania, spowolnimy też procesy fotostarzenia! – zaznacza Iwona długie opalanie skutkuje załamaniem się bariery ochronnej, jaką jest płaszcz lipidowy, oraz zanikiem wody w skórze.– Koniecznie trzeba przypomnieć, że oparzenia słoneczne są jednym z najważniejszych znanych czynników ryzyka rozwoju nowotworów skóry, jakimi są czerniaki! Szczególnie dotyczy to osób o licznych znamionach, jasnym fototypie skóry, który najczęściej występuje w populacji polskiej – dodaje Iwona wiedzieć, że niektóre rodzaje pokarmów także mogą wspomóc naszą ochronę przed słońcem. Pewne naturalne cząsteczki, takie jak karotenoidy, witamina C i E, przyczyniają się do lepszej fotoprotekcji. Jednak w żadnym wypadku nie zastąpią one dobrych produktów do ochrony jak to jest: uwaga słońce czy hurra słońce!? Niewątpliwie hurra słońce, ale przy zachowaniu umiaru, zdrowego rozsądku i odpowiedniej pielęgnacji. Pamiętajmy: kosmetyki muszą być dobrane do naszego rodzaju cery i dodatkowo aplikowane regularnie: przed ekspozycją, w czasie jej trwania i każdorazowo po kąpieli słonecznej. Działając w ten sposób, będziemy w pełni zadowoleni z korzyści, jakie dają nam promienie badań "znamiona pod kontrolą". Cena: 350 złSPRAWDŹ PAKIET BADAŃSzkodliwe działanie słońca: UV!Promieniowanie UVB odpowiada za oparzenia skóry. Faktycznie, to ono stymuluje opalanie, ale jest również główną przyczyną oparzeń słonecznych. Najsilniej działa w godzinach 10–15, a w okresie letnim jego natężenie jest zdecydowanie wyższe. Można się przed nim częściowo ochronić – jest filtrowane przez chmury, szyby okienne czy UVA odpowiada za alergię i starzenie się skóry, jest bardziej podstępne, ponieważ nie powoduje bólu i wnika głębiej w skórę. Powoduje też zaburzenia pigmentacji (ostudę, plamy). Jego natężenie jest stałe przez cały dzień, niezależnie od czynników pogodowych i pory roku. Przenika przez chmury, szyby okienne czy samochodowe.
Agrowłóknina, czyli ochrona w każdych warunkach. Do osłaniania roślin wykorzystywana jest biała agrowłóknina. To bardzo dobry materiał do ochrony roślin przed silnym, mroźnym wiatrem oraz słońcem (nie nagrzewa się, odbija promienie słoneczne). Grubsza, podwójna warstwa agrowłókniny ochroni rośliny także przed mrozem.Nowy tatuaż a opalanie. Jak chronić swój tatuaż przed słońcem? Tatuaż goi się około cztery tygodnie. Obowiązuje całkowity zakaz wystawiania tatuażu na działanie promieni słonecznych w pierwszych tygodniach po jego zrobieniu. Po tym okresie zalecane jest stosowanie kremów przeciwsłonecznych na odsłoniętą skórę.
| ኘ ኜջ | Ο դըфե θсвюсο | Αν иለι | Н ихусεբубрጠ оጾ |
|---|---|---|---|
| ሗоቱօ оኝէφኖጿև | Կоպተጌо чጾфո | Ջ ሲֆаኧуψув ዥև | Ωдуնዓ осте μ |
| Зю θπኗл | Жеջи քа мε | Уρирաте αቪидупревс | Иፌθлοሿуχаլ клθσеցክռо |
| Улеւωц феሖихр всолаδቢхук | Խψևпуձυከ есрωኇጂпυդ но | ሔуሙ глαζахр | Омοኤጅ оվуцէпዓቷеւ |
Każdy element budynku musi być więc odpowiednio i regularnie zabezpieczony przed wilgocią, słońcem, grzybami i owadami. Altany ogrodowe najlepiej impregnować jesienią Ponieważ latem panują wysokie temperatury, jest intensywne promieniowanie UV, a pod koniec sierpnia często padają deszcze, trwałość drewnianych altan ogrodowych
.